Alert Burzowy

Tajemniczy jegomość

W końcu! Nadszedł ten dzień. 

Walizki zapakowane, dokumenty zabrane, odprawa online zrobiona. Jedziemy na lotnisko. Zaczyna się nasza przygoda. Przed nami lot nad oceanem Atlantyckim. Razem 9241 km. Loty kupiliśmy za 1750 PLN z przesiadką we Frankfurcie.

 

Wszystko poszło gładko. Żadnych nieprzewidzianych przygód. Lot minął nam dosyć szybko, dużo spaliśmy, zjedliśmy smaczne jedzenie, posłuchaliśmy muzyki. Patka miała nieco gorzej - została otoczona aromatem stóp pana, który był obok.

 

Jesteśmy w Las Vegas. 3 godziny w kolejce do odprawy po-podróżniczej i kilka pytań:

- na ile przyjechaliście?

- ile macie gotówki ze sobą?

- jaki macie plan podróży?

 

Odpowiadamy celująco na wszystkie te pytania i wspólnymi siłami zdajemy ten egzamin.

Zadowoleni, że już oficjalnie możemy przywitać się z Ameryką, idziemy przed siebie.

Już prawie przekraczamy progi, aż tu nagle przesłodki, mały piesek. O, taki jak na ekranie w poczekalni. O, podchodzi do nas. O-oł, podchodzi do nas! Podchodzi i zaczyna nas obwąchiwać i skakać do torby Tomka. Niestety na lotnisku nie wróży to nic dobrego…

 

Wróćmy jeszcze na moment do samolotu. Tam dostaliśmy do wypełnienia deklarację, w której zaznaczaliśmy, czy posiadamy przy sobie niedozwolone przedmioty, takie jak broń, mięso, owoce i warzywa. Mieliśmy przy sobie kabanosy. Tomasz długo myślał, czy mogą stanowić wysokie niebezpieczeństwo, ale doszedł do wniosku, że to na pewno chodzi o jakąś dziczyznę, a nie o zwykłe kabanosy ze sklepu. Zaznaczył, że nie przewozi żadnych z powyższych rzeczy. 

 

Pani policjantka kolejny raz ponawia to samo pytanie: czy mamy przy sobie mięso, owoce lub warzywa? Tomek pokazuje kabanosy, co zostaje odznaczone na jakiejś kartce. I znowu to samo pytanie - Czy NA PEWNO nie posiadamy czegoś niedozwolonego?

Zgodnie odpowiadamy, że nie.

Jednak słodki piesek nie odpuszcza i ciągle obwąchuje torbę. Zostajemy skierowani do rutynowego przeskanowania walizek. Tam możecie się domyślić znowu to samo pytanie -  odpowiedź również ta sama - nie mamy nic niedozwolonego. Cały bagaż przejeżdża przez skaner. Ewidentnie coś się nie zgadza. Zostajemy poproszeni o otwarcie wszystkich walizek. Dodam tylko, że w walizkach mamy koktajle i zupki w proszku. Muszę podać skład naszych produktów wellness i zaczynam się martwić, że będziemy musieli zostawić nasz zapas jedzenia i stracimy prawie 800 złotych! sealed

 

Ufff - odetchnęłam, zupki przeszły, ale nadal jest coś nie tak! Kolej na bagaż podręczny Tomka. Wtedy nad jego głową pojawiła się żarówka, która mogłaby oświetlić to całe lotnisko. Lekko zbladł, gdy przypomniał sobie co się tam znajduje, a co powinno zostać w Polsce. 

Policjantka otworzyła boczną kieszeń, a tam… duży, kształtem przypominający broń, lekko już poczerniały, ukryty niczym ninja, iście niebezpieczny, tajemniczy jegomość - Mr. BANAN!

 

Skonfiskowali go razem z kabanosami, a nas puścili dalej. WELCOME TO AMERICA!!!

 

Wskazówka na przyszłość: “Prawie wszystkie świeże owoce i warzywa (całe lub pokrojone) są objęte zakazem wjazdu do Stanów Zjednoczonych ze względu na potencjalne zagrożenie szkodnikami i chorobami dla amerykańskiego rolnictwa” 

 

Jeśli więc chcecie oszczędzić sobie stresu przy przechodzeniu przez bramki, to rekomendujemy nie brać ze sobą żadnych owoców, warzyw oraz mięsa.

Z pozdrowieniami :)

 

IMG_0158-01.jpeg (4.16 MB)IMG_0178(1)-01.jpeg (4.22 MB)


Data dodania: 09/07/2022 06:34
Mamy już: 0 komentarzy
Przeczytano: 163 razy

No Comments have been Posted.

Dodaj swój komentarz

CAPTCHA ImageRefresh Image



Wpisz swoje imię:


Napisz swój komentarz: